Home » AGH 2025/26 » Czarne dziury, mroczne umysły i zaćmiona przyszłość Cz. I: CERN i apokalipsa

Czarne dziury, mroczne umysły i zaćmiona przyszłość Cz. I: CERN i apokalipsa

Spread the love

Czarne dziury, mroczne umysły i zaćmiona przyszłość

Jest 23:58:35. Jeśli popatrzysz teraz na zegarek, to prawdopodobnie nie zgodzi się on z moim stwierdzeniem. Nie chodzi bowiem o porę dnia, ale o odliczanie do apokalipsy symbolizowaną przez północ, a wartość zegara aktualizowana jest przez “Bulletin of the Atomic Scientists” od 1947 r. [1]. W roku 1958, parę miesięcy po amerykańskim teście broni jądrowej o mocy 15 Mt TNT, Sowieci również opracowali bombę wodorową. Był to jeden z najbardziej napiętych momentów Zimnej wojny, a “zegar zagłady” został wtedy ustawiony na 2 minuty do północy. Dziś jest to 85 sekund. Ludzkość zdaje się robić istotne postępy w przygotowaniach do globalnego seppuku. Czynników jest wiele, ale jednym z istotniejszych jest rozwój rozmaitych zaawansowanych technologii. W tym dwuczęściowym cyklu przyjrzymy się niektórym z nich i zadamy sobie pytanie: czy mogą odegrać rolę Tanto w ostatniej ceremonii świata?

Cz I. CERN i apokalipsa

Po takim wstępie można spodziewać się, że poruszymy temat technologii nuklearnych. Zgadza się, jednakże broń jądrową, choć niezaprzeczalnie istotną w tym kontekście, zostawimy poza kadrem; niech rdzewieje w pokoju. Zajmiemy się mniej oczywistym aspektem – akceleratorami cząstek i konsekwencjami eksperymentów największego na świecie laboratorium fizycznego: CERN-u. Machina o obwodzie 27 km zderzająca cząstki z prędkością 99,9999991% prędkości światła, ukryta głęboko pod ziemią, poszukiwanie “Boskiej cząstki” czy ciemnej materii, a do tego jeszcze fabryka antymaterii – są często pierwsze skojarzenia z tą instytucją, więc nic dziwnego, że CERN od dawna był na celowniku katastrofistów i twórców teorii spiskowych. Niektóre z oskarżeń trudno brać na poważnie – otwieranie portalu do piekieł czy składanie ofiar z ludzi – ale pozostałe mogą okazać się niełatwe do zdemontowania przez tych spoza wyższych kręgów wtajemniczenia fizyki cząstek elementarnych.

Wizualizacja kompleksu akceleratorów CERN-u wraz z hipotetycznym „Future Cilcular Collider”

Bonus – anegdota zza kulis

Tej pierwszej kategorii nie będziemy poświęcać cennego czasu (zostało przecież tylko 85 s!), ale w ramach ciekawostki, jako pracownik tej złowieszczej instytucji, podzielę się anegdotą zza kulis. Ostatnio na obiedzie (na który nieco się spóźniłem – znów ktoś wrzucił nie zrecenzowany kod na produkcję i trzy małe demony przedarły się przez portal…), koleżanka z pracy podzieliła się niedawno otrzymanym mailem. “Do you know why CERN was built? The real agenda of CERN is actually known” – rozpoczyna autor i szybko przechodzi do konkretów, twierdząc, że CERN odgrywa wiodącą rolę w biblijnej Apokalipsie, o czym wszyscy przekonamy się na własne oczy w 2029 roku. Szczegóły zawarł w 9. rozdziale obszernego, 141-stronicowego pliku PDF (pozostałe zawierały równie objawioną wiedzę na inne ważkie tematy). Podczas Trzeciej Wojny Światowej (2029 r.) CERN ma stworzyć czarną dziurę, która rozpadnie się, tworząc portal – wrota zaświatów – przez które zstąpi Antychryst wraz z demonami, mający przejąć władzę na Ziemi. Apokalipsa apokalipsą, ale trzeba było wracać do pracy. W drodze do biura mijałem pokaźny posąg hinduistycznego bóstwa destrukcji – Shiva. Dokładnie ten posąg, który widoczny jest na filmie, gdzie grupa zakapturzonych postaci odprawia rytuał zakończony ludzką ofiarą. Nagranie obiegło internet w 2016 r. i doczekało się nawet oficjalnego sprostowania ze strony CERN-u. Tak, zostało nakręcone na terenie kompleksu naukowego, ale nad tym, czy to żart czy okultyzm, chyba nie trzeba debatować.

zakapturzone postacie wokół pomnika Shiva
Krwawa” ofiara na terenie CERN-u

Potężne mikro czarne dziury

Czarne dziury są jednak przedmiotem nie tylko wybujałych wizji o demonach, ale i poważnych zarzutów wobec omawianej instytucji. Uruchomienie Wielkiego Zderzacza Hadronów (LHC) w 2008 r. poprzedziła fala protestów i nawet oficjalnych pozwów przedstawiających realne obawy o zagrożenia związane z włączeniem LHC! Pierwszym z dwóch głównych scenariuszy zagłady było stworzenie w wyniku wysokoenergetycznych zderzeń cząstek mikroskopijnej czarnej dziury. Przerażającym może być fakt, że naukowcy nie potrafią zaprzeczyć takiej możliwości i udowodnić, że szansa na powstanie czarnej dziury w LHC wynosi 0. Zderzane w akceleratorze protony mają ogromną prędkość, ale niską masę. Energia zderzenia dochodząca w LHC do 13,8 TeV jest więc ogromna w skali kwantowej, ale znikoma w skali makro – podobną energię kinetyczną ma lecący komar – rzędu 10^-6 J [2] (nie mylić z energią spoczynkową z einsteinowskiego E=mC^2, co dla komara wynosi ~10^11 J). Przy zbyt małej energii siła grawitacji będzie zbyt mała, by stworzyć czarną dziurę – w skali kwantowej jej efekt jest praktycznie pomijalny. Wpływ grawitacji zaczyna być istotny od skali 1 masy Plancka, czyli ~2.17×10^−8 kg, co odpowiada energii ~1.95×10^9 J. Właśnie tę wartość uznaje się za przybliżoną dolną granicę energii potrzebnej do wystąpienia czarnej dziury [3]. Aż 15 rzędów wielkości różnicy! To daje nam spory margines bezpieczeństwa również na kolejny planowany zderzacz – Future Circular Collider – mający osiągać energię 100 TeV. Czy więc jesteśmy bezpieczni?

Wizualizacja danych z detektora CMS wraz z jego modelem – widziymy sygnały cząstek powstałych podczas wielu „jednoczesnych” kolizji cząstek

Tak, przy założeniu 3 wymiarów przestrzennych i 1 wymiaru czasowego. Ale przecież istnieją teorie w których przestrzeń ma więcej wymiarów – np. Teoria Strun przyjmująca 9 wymiarów przestrzennych – i choć żadna z tych teorii nie ma szeroko akceptowanego dowodu, nie ma też dowodu, że dodatkowe wymiary nie istnieją i nie mają znaczenia w skali kwantowej. Okazuje się, że przy niektórych teoriach z takimi założeniami siła grawitacji może być wystarczająco silna, by stworzyć czarną dziurę przy energiach występujących w LHC [2]. A więc CERN ryzykuje zagładę?

Co się stanie, gdy taka czarna dziura powstanie? Nic. Nic spektakularnego, co dałoby się zauważyć “gołym” okiem. Wyparowałaby za sprawą promieniowania Hawkinga w ekstremalnie krótkim czasie, zostawiając ślad w detektorze CERN-u, który niedługo później świętowałby dokonanie przełomowego odkrycia udowadniającego samo promieniowanie Hawkinga oraz istnienie dodatkowych wymiarów przestrzennych. [2, 4]

No właśnie, promieniowanie Hawkinga przewiduje teoria powszechnie akceptowana, ale niepotwierdzona eksperymentalnie. Gdyby okazała się nieprawdziwa lub promieniowanie to miało słabszy niż przewidywany efekt w skali mikro czarnych dziur, takowe mogłyby utrzymać się przy “życiu” (choć de facto wymaga to jeszcze dodatkowych założeń łamiących podstawowe prawa fizyki). Czy zaczęłyby gwałtownie przybierać na masie i pochłaniać wszystko dookoła? Czarna dziura powstała w wyniku kolizji cząstek, miałaby ogromną prędkość i została wystrzelona daleko poza Układ Słoneczny. Owszem, po drodze napotykając i pochłaniając różne cząstki, ale przez swą znikomą masę działoby się to z tak małym prawdopodobieństwem, że efekt byłby rozczarowujący. Dołóżmy założenie, że czarna dziura pozostaje w obrębie Ziemi tak, by mogła spokojnie ją pochłonąć – tak, w tym przypadku kończy się to apokalipsą… ale dopiero za biliony lat – bo tyle zajmie naszej czarnej dziurze urośnięcie do istotnych rozmiarów. [2, 4]

Dziwadełka

Ale na czarnych dziurach się nie kończy – robi się dziwniej. Kolejnym hipotetycznym zagrożeniem jest dziwna materia złożona z kwarków s (ang. strange quark). Model Standardowy przewiduje istnienie 6 kwarków, ale tylko 2 z nich występują w stabilnej materii, jaką znamy. Cząstki złożone z pozostałych 4 ulegają rozpadowi w skali 1 ns (10^-9 s), gdy tylko powstaną. Istnieją natomiast teorie, wg których, w pewnych warunkach, może powstać materia złożona głównie z kwarków s, która będzie nawet stabilniejsza od “typowej” materii, a przy kontakcie z nią spowoduje konwersję na dziwną materię, niczym Midas w złoto czy Bajpas Tan w zioło. [5] Okazuje się, że w kolizjach zachodzących w LHC powstaje mnóstwo cząstek zawierających kwarki s – czy jest się czego bać? Tutaj oszczędzę fizycznych szczegółów, ale naukowcy uspokajają, że warunki powstałe w LHC nie zgadzają się z żadnym z hipotetycznych procesów powstawania stabilnej dziwnej materii. [2, 4]

Argument ostateczny

Powyższe wytłumaczenie jest bardzo uproszczone i być może nieprzekonujące. Poza tym hipotetyczny arsenał wszechświata nie kończy się na czarnych dziurach i dziwadełkach (tak, to oficjalne tłumaczenie ang. “Strangelet”! [5]). Mogą czyhać na nas jeszcze np. bąble prawdziwej próżni czy monopole magnetyczne. Czas więc na ostateczny argument: Ziemia jest bombardowana promieniowaniem kosmicznym. Kolizje takie jak w LHC – jak i nawet miliony razy bardziej energetyczne – zachodzą na Ziemi nieustannie z taką częstotliwością, że liczba naturalnych wysokoenergetycznych zderzeń w ciągu historii Ziemi przewyższa liczbę wszystkich takich kolizji w CERN-ie o parę rzędów wielkości. Jeśli więc taka interakcja może zagrozić całej planecie z prawdopodobieństwem istotnym w kontekście CERN-u, to cudem jest, że nasza planeta przetrwała do dziś, a tym bardziej to, że nie zaobserwowaliśmy żadnego ciała niebieskiego, które uległoby takiej destrukcji. [2, 4]


Leave a comment